Strona główna > Dla rodziców > Wiewiórka Iwonka i kolorowe orzeszki
start pauza brama

Wiewiórka Iwonka i kolorowe orzeszki

Autor: Kinga Noras
Czyta Natalia Łobos

   Na świecie istnieją bardzo różne miejsca. Są suche, spieczone słońcem pustynie, dżungle pełne barwnych roślin, gorące afrykańskie sawanny czy arktyczne wyspy skute wiecznym lodem. Istnieje jednak jedno miejsce zupełnie wyjątkowe, niepodobne do żadnego innego na świecie, do którego tylko nieliczni mogą dotrzeć. Miejscem tym jest Las Kolorowych Orzechów. Rośnie w nim niezliczona liczba drzew, które na pierwszy rzut oka nie mają w sobie nic niezwykłego. Dopiero, gdy spojrzy się uważniej, można zauważyć, że wśród liści rosną orzechy. Ale jakie to są orzechy! Każdy z nich ma inny kolor – są zielone, niebieskie, fioletowe, czerwone, pomarańczowe, żółte, turkusowe, białe, czarne, seledynowe, amarantowe, beżowe... nie sposób wymienić wszystkie!

   Pośród tych niezwykłych drzew, rodzących orzeszki wszystkich kolorów świata, mieszkają równie niezwykli domownicy – utalentowane wiewiórki. Zwierzątka te, poza skakaniem po konarach i zjadaniem orzeszków, trudzą się jak mogą, by upiększyć świat. Zapytacie: jak to robią? Każda na swój unikatowy sposób, zgodnie z talentem, jaki posiada. Są wiewiórki – malarki, wiewiórki - śpiewaczki, wiewiórki – krawcowe, wiewiórki tańczące z wiatrem, czy wiewiórki zmieniające krople deszczu w błyszczące kryształki. Jest też wśród nich wiewiórka, która tworzy piękne melodie uderzając w uzbierane różnobarwne orzeszki. Na imię jej Iwonka.

  Iwonka mieszka w dziupli w samym środku Lasu Kolorowych Orzechów. Jej mieszkanko całe wypełnione jest orzeszkami. Starannie układa je kolorami na półkach i regałach w całej dziupli. Na osobnej półeczce znajdują się pałeczki, którymi wiewiórka uderza w orzeszki, wydobywając coraz to piękniejsze melodie. Iwonka postanowiła kiedyś zebrać wszystkie kolory orzechów, jakie tylko można znaleźć w Lesie, by tworzyć muzykę tak piękną, jakiej świat jeszcze nie słyszał.

Poszukiwanie orzechów to niełatwe zadanie, dlatego każdego dnia towarzyszył jej w tym najlepszy przyjaciel, również zamieszkujący Las Kolorowych Orzeszków – borsuk Kuba. Codziennie razem przemierzali ścieżki i zdobywali nowe barwy orzechów.

   Pewnego dnia do Lasu wdarł się wielki wicher, zaburzając spokój   wszystkim mieszkającym tam zwierzętom. Wicher przyniósł ze sobą kłębiaste chmury, z których nie przestawał sypać śnieg. Zasypał caluteńki Las. Drzewa przestały rodzić orzeszki, więc zwierzęta zdane były na zjadanie nagromadzonych zapasów. Tylko biedny borsuk Kuba nie miał nic w swojej norze. Przedostał się więc przez śnieżne zaspy i zawołał pod dziuplą swej przyjaciółki wiewiórki:

 - Halo, Iwonko! Potrzebuję Twoich orzeszków, bo w mojej norce nie mam nic do zjedzenia, a śnieg zasypał wszystko wokół!

- Nie mogę Ci pomóc! Jeżeli oddam Ci jakieś orzeszki, moje melodie nie będą już tak piękne! - odpowiedziała Iwonka.

 - Co mam teraz zrobić? - pomyślał zasmucony Kuba.

 

   Nie miał innego wyjścia, jak poszukać pożywienia poza granicami Lasu zasypanego śniegiem. Wyruszył w podróż. Wędrował dniami i nocami, aż w końcu dotarł do końca Lasu Kolorowych Orzechów. Wraz z końcem tej krainy, skończyły się wielkie śniegowe zaspy i ustał wicher. Borsuk ujrzał wielkie, dorodne drzewo, na którym rosły orzechy. Nie były to kolorowe orzechy, jakie znał ze swojego Lasu, ale brązowe, otoczone twardymi łupinami, wydające głuche dźwięki, które nie przypominały pięknych melodii orzechów kolorowych. Kiedy jednak Kuba skosztował takiego orzeszka, przekonał się, że jest nie tylko sycący, ale i smaczny. Zebrał więc tyle orzeszków, ile zdołał unieść i ruszył w drogę powrotną.

   Gdy był już niedaleko, usłyszał dobiegający z oddali cichy płacz. Rozpoznał od razu, że to płacz jego przyjaciółki. Czym prędzej skierował się w stronę jej dziupli. A tam zastał Iwonkę siedzącą na gałęzi drzewa, całą zalaną łzami.

 - Co się stało?!- krzyknął najgłośniej jak potrafił

. - To okropne... - wydusiła przez łzy wiewiórka.

- Ale co? - dopytywał borsuk.

 - Moje orzeszki…

 - Co z nimi? - nie przestawał dociekać Kuba.

- Wszystkie popękały pod wpływem mrozu i nie mogę na nich grać ani nawet ich zjeść, wszystko stracone! - Iwonka jeszcze mocniej zaniosła się płaczem.

 - już kilka dni nic nie jadłam, a do tego jest mi tak samotnie, cicho, pusto...

- To niemożliwe...- z przerażeniem odrzekł borsuk i czym prędzej, nieco niezdarnie wdrapał się na drzewo, by ocenić sytuację. Zerknął do dziupli i zobaczył okropny widok: z kolorowych orzeszków Iwonki pozostały zaledwie strzępki. Aż trudno było mu uwierzyć, że to, co miesiącami zbierali, zniknęło praktycznie z dnia na dzień.

  I wtedy Kuba przypomniał sobie, że przecież przyniósł ze sobą te dziwne, nie kolorowe i niegrające, ale smaczne orzeszki spoza ich Lasu.

 - Iwonko! - wykrzyknął – mam dla nas coś, co pozwoli nam przetrwać tę srogą zimę!

- Jak to...? - chlipnęła Iwonka, na chwilę przestając płakać.

- Dotarłem do krainy, gdzie nie było śniegu i znalazłem tam to! - wyciągnął przyniesione orzechy i pokazał przyjaciółce.

- A czy one grają? - zapytała wiewiórka.

- Właściwie... to chyba nie... - odrzekł nieco zmieszany Borsuk

– ale są bardzo smaczne i niezwykle sycące! - dopowiedział z większym entuzjazmem.

- Hm. - zastanowiła się Iwonka

– No cóż, to właściwie ważniejsze niż te moje melodie. Wtedy wiewiórka zeszła z drzewa i razem z przyjacielem usiadła w osłoniętej od wiatru norce. Spróbowali nowych orzeszków i stwierdzili, że smakują lepiej, niż jakiekolwiek z tych kolorowych, które dotychczas jedli. Chociaż wiatr i śnieg nie ustawały, to gdy siedzieli razem w norce, było im cieplej. A do tego powiewy wiatru zaczęły układać się w dźwięki, które stworzyły coś na kształt melodii. Zupełnie innej niż ta, jaką Iwonka wydobywała niegdyś z orzeszków, ale równie pięknej.

- Wiesz co, Kuba? - odezwała się wiewiórka, jakby wyrwana z zamyślenia.

- tak ? - odrzekł borsuk, przegryzając orzeszka.

- Ja chyba wolę siedzieć tutaj z Tobą i słuchać wiatru, niż bez końca szukać kolejnych kolorowych orzeszków.

- Tak właściwie, to ja chyba też. - zamyślił się Kuba.

- I tak sobie myślę – dopowiedziała Iwonka

– że największe bogactwa świata i najpiękniejsze kolory orzeszków są nic niewarte, kiedy nie ma się ich z kim dzielić. Bo tak naprawdę to przyjaźń jest najcenniejszym skarbem.

  I w ten sposób przyjaciele zrozumieli, że nie muszą już daleko szukać niesamowitych orzeszków czy pięknych melodii, bo to, co najbardziej upiększa świat było w zasięgu ich łapek. A była to przyjaźń silniejsza od wiatru, śniegu i mrozu, która nie rośnie na żadnym drzewie, ale znaczy więcej niż wszystkie drzewa i orzeszki świata.