Strona główna > Dla rodziców > Leniwy motyl Michał
start pauza brama

Leniwy motyl Michał

Autor: Monika Orszulik
Czyta Natalia Łobos

Daleko za górami, za lasami, w magicznej krainie tam gdzie wszystko jest możliwe, mieszkają ogromne,kolorowe motyle. Każdy z nich ma wielkie, piękne skrzydła, całe w brokacie, które według legendy lśnią za każdym razem gdy motyl wykaże się wielką odwagą i bohaterstwem. Pewnego wiosennego dnia wszystkie motyle zebrały się pod magicznym drzewem by świętować urodziny królowej Małgorzaty. Zgodnie z tradycją, królowa przydzielała każdemu motylowi ważne zadanie do wykonania, które było nagradzane, a nagrodą za jego wykonanie było obsypanie skrzydeł pyłkiem z brokatu i złotych, pięknych cekinów. Wszystkie motyle z radości zaczęły klaskać, ciesząc się na myśl o nagrodzie. Jednak motyl o imieniu Michał jako jedyny był obrażony. Inne motyle zauważywszy Michała zapytały co się stało, w odpowiedzi usłyszeli:

 -Nie chce wykonywać poleceń królowej! Wolę spędzić ten dzień inaczej, chce robić to na co mam ochotę! - krzyknął Michał 

Wszystkie motyle popatrzyły na niego ze zdziwieniem. Jeszcze nikt wcześniej nie sprzeciwił się królowej. Każdy motyl chciał dostać nagrodę, bo wiedział, że dzięki mocy magicznego pyłku królowej skrzydła pozostawały lśniące, kolorowe i lekkie. 

Inne motyle zachęcały do wykonanie zadania, mówiąc, żeby nie był taki uparty, a jego najbliższa przyjaciółka Maja podeszła do niego i rzekła.

 - Nie bądź taki uparty! Musisz wykonać zadanie bo inaczej twoje skrzydła stracą kolor i nie będą już takie piękne i błyszczące!  Dobrze wiesz że bez pyłku nie będziesz mógł latać i twoje skrzydła się posklejają.

 - Ani trochę mnie to nie obchodzi ! - odpowiedział Michał, po czym zrobił obrażoną minę i odwrócił się do wszystkich tyłem.

Niestety nikt nie potrafił go zachęcić do wykonania polecenia królowej, po czym wszystkie motyle odleciały by zdążyć zrobić zadanie na czas i odebrać nagrodę. Maja musiała uzbierać dużo różowego pyłku kwiatowego na wieczorną ucztę królewską. Poleciała więc na łąkę wraz z innymi motylami i w ciągu godziny udało jej się uzbierać trzy koszyki pysznego, różowego pyłku. Wracając do zamku spotkała Michała, który w dalszym ciągu leżał sobie na liściu i zajadał się smakołykami.

   Leniwy motyl spojrzał na nią z wyraźną wyższością i sztucznie uśmiechnął się do niej.

 -Co tam Maju? Nie jesteś zmęczona zbieraniem pyłku? - zapytał Michał - Powinnaś brać przykład ze mnie, popatrz, nic złego się nie stało z moimi skrzydłami a ja jestem zadowolony, najedzony i wypoczęty. Nie muszę wykonywać głupich zadań królowej żeby być szczęśliwym.  - rzekł uparty Michał

-Uważam że nie powinieneś być tak niegrzeczny w stosunku do królowej, to jest nie w porządku. Jeszcze Spotka cię kara za twoje lenistwo - powiedziała zawiedziona Maja i szybko odleciała by zdążyć na ceremonię.

    Wszyscy mieszkańcy krainy powoli wracali na zamek królewski. Każdy z nich wykonał już swoje zadanie i z uśmiechem opowiadał innym jak minął mu dzień. Po chwili drzwi zamku otwarły się i zewnętrza było czuć zapach pysznego jedzenia, które zostało przygotowane na ucztę. Wszystkie motyle zgromadzone pod zamkiem z radością wleciały do środka by przywitać królową i złożyć jej pokłon.

 - Witam was moi poddani! - powiedziała królowa Małgorzata - Dziękuję za tak liczne przybycie i za wykonanie powierzonego wam zadania! - kontynuowała - Mam nadzieję że wszyscy otrzymają dzisiaj nagrodę i że nikt nie sprzeciwił się mojemu poleceniu. Pamiętajcie że leniwi zostaną ukarani! Wszyscy zasiedli do stołu, który uginał się pod nadmiarem zgromadzonego jedzenia - dania zostały przygotowane z różowego pyłku kwiatowego zebranego przez motyle. Po chwili uczta rozpoczęła się. Sala królewska była cała w brokacie i złocie, zagrała piękna muzyka, kelnerzy krążyli wokół gości podając co chwilę nowe smakołyki. Atmosfera była bardzo magiczna, szczególnie gdy zgromadzeni goście tańczyli - wtedy brokat unosił się w powietrzu i lśnił bardziej niż kiedykolwiek. 

Gdy zaczęło się ściemniać, nadeszła pora na uroczyste wręczenie królewskich nagród. Wszyscy Zaproszeni stanęli wokół tronu królowej Małgorzaty. Wszyscy, oprócz Michała, który nie przyszedł na przyjęcie i nie wykonał zadania. 

Podekscytowani mieszkańcy zaczęli klaskać w dłonie, gdy na tronie zasiadła królowa. Miała ona na głowie przepiękną, złotą koronę, długi czerwono - różowy płaszcz, który był cały w cekinach i brokacie,oraz berło z ogromnym diamentem na górze. 

Każdy motyl osobno podchodził do Małgorzaty i przedstawiał jakie zadanie dzisiaj wykonał, a następnie mógł ustawić się w kolejce do magicznego źródełka, z którego wypływał brokatowo – cekinowy strumień. Tam dwaj lokaje polewali skrzydła motylowi, który dobrze wykonał polecenie królowej. Nadeszła kolej Mai. Bardzo ciężko pracowała zbierając pyłek, więc jej skrzydła zostały obsypane brokatem i cekinami zgodnie z obietnicą. To pierwszy raz, gdy Maja mogła tego doświadczyć - wcześniej była zbyt młoda by móc wejść na zamek. 

Gdy każdy mieszkaniec otrzymał już nagrodę, rozpoczęło się tradycyjne czytanie legendy o błyszczących skrzydłach. Była to historia przekazywana z pokolenia na pokolenie, zawsze odczytywana przez królowę podczas jej urodzin. Opowiadała ona o pewnym motylu, który poświęcił swoje życie dla innego, wykazując się przy tym wielką odwagą i bohaterstwem. Co więcej, motyl ten odrodził się na nowo, a jego skrzydła z zwykłych zmieniły się w tęczowe i błyszczały, jakby były ze złota i diamentów. 

-Jeszcze nigdy nie widziałam tych magicznych skrzydeł na własne oczy - powiedziała królowa Małgorzata - jednak wierzę, że istnieją naprawdę, podobno błyszczą się dwa razy bardziej niż nasz magiczny pyłek, którym zostały posypane dzisiaj wasze skrzydła, czy to niesamowite prawda ?

Wszyscy zgodzili się ze zdaniem królowej, jednocześnie kiwając twierdząco głową i przyklaskując.

    Na dworze zrobiło się już kompletnie ciemno. Bal powoli dobiegał końca, jednak roztańczone motyle nadal dobrze się bawiły. Jedynie Maja wydawała się być nieco niespokojna. Cały czas wierciła się w miejscu i nerwowo spoglądała na zegarek. Gdy tylko królowa pożegnała się z gośćmi i otwarto bramy zamku, Maja z prędkością światła z niego wyleciała. Czuła, że coś jest nie tak i od razu poleciała do domu jej przyjaciela Michała. 

-Halo? Michał? Michał! Gdzie jesteś ? Otwórz mi proszę! Mam do ciebie trochę pyłku z uczty, musisz tego skosztować, jest przepyszne! Nie obraziłeś się na mnie prawda? Liczę do trzech, jeśli nie otworzysz to sama wejdę, wiem gdzie chowasz klucz! Raz... Dwa... Trzy... iiiiii Wchodzę! 

Maja włożyła klucz do dziurki, ale drzwi okazały się być otwarte. Coś tu nie pasowało...  Michał zawsze pamiętał o zamknięciu drzwi na noc. Wchodząc do domu Maja zauważyła rozbite okno oraz ogromny bałagan. Jej przyjaciel był leniem, ale zawsze utrzymywał nienaganny porządek, bo nie cierpiał brudu. 

-Michał gdzie jesteś? Odezwij się! Proszę ! Nie mam ochoty bawić się teraz w chowanego. - Maja zaczęła krzyczeć i rozglądać się po całym mieszkaniu.

 

Po chwili znalazła małą żółtą karteczkę na stole. Widniał Na niej napis “ jeśli chcesz uratować swojego przyjaciela, przyjdź dzisiaj o drugiej w nocy nad leśne jezioro “. Spojrzała na zegarek - miała pół godziny, aby się tam dostać. Zabrała więc latarkę z domu Michała i od razu poleciała na wskazane miejsce.Po męczącym locie wylądowała obok jeziora i zaczęła się rozglądać szukając przyjaciela. Nagle usłyszała za sobą kroki. Przestraszona, odwróciła się i zobaczyła Michała prowadzonego przez dwie wściekłe osy.  

-Daj nam trochę magicznego pyłku to go puścimy! - krzyknęła jedna z os. - Jeśli tego nie zrobisz, będziemy musiały go odpowiednio ukarać!

-Nie dam wam pyłku, on należy do motyli, ciężko pracowaliśmy, aby go zebrać! - powiedziała Maja,wiedząc, że jak odda pyłek to zdradzi wszystkie motyle w królestwie i zostanie wygnana. Osy podleciały bliżej, a Maja zaczęła się cofać. Musiała bardzo uważać, aby nie wpaść do jeziora. Bardzo Się bała, motyle nie powinny gadać z osami, a co więcej kłócić się z nimi.

-Widzę, że nie chcesz dać nam pyłku, a więc twój przyjaciel będzie musiał za to surowo zapłacić! Na jego skrzydłach też jest ten pyłek więc mu go zabierzemy. Razem ze skrzydłami. - oznajmiła osa po czym wraz z drugą osą złapała Michała za ręce by odebrać mu jego cenne skrzydła. 

-Nie! Zaczekajcie! Weźcie moje skrzydła, a jego zostawcie w spokoju! Mam na nich dwa razy więcej pyłku niż on. - powiedziała smutna Maja, a osy zgodziły się i puściły Michała .

-Maju nie możesz na to pozwolić! To ja byłem nieposłuszny i leniwy, to mnie powinna spotkać kara!

-Już zdecydowałyśmy, skrzydła Mai mają więcej pyłku i bardziej się błyszczą - rzekły osy i odleciały trzymając bezbronną i wystraszoną Maję.

Jednak Michał nie dawał za wygraną, wziął długi patyk, który leżał w pobliżu i poleciał za osami najszybciej jak potrafił. Gdy tylko je dogonił, zaczął z nimi walczyć i jednocześnie próbował uwolnić Maję. Jedna z os podczas walki straciła równowagę i wpadła do jeziora, natomiast druga uderzyła się głową w drzewo i przypadkowo puściła Maję. Michał zauważył to i wykorzystał tą okazję by ją uwolnić. Zapomniał jednak że jej skrzydła są związane, więc Maja nie potrafi latać. 

-Pomocy! Zaraz wpadnę do wody! - krzyczała Maja. Na szczęście Michał szybko latał i złapał ją w ostatnim momencie. Odstawił przyjaciółkę na brzeg, a sam wrócił do walki z drugą osą. 

Nagle Michał zaczął słabnąć. Przypomniała mu się przestroga królowej “leniwi zostaną ukarani”. Teraz Już rozumiał, że jego skrzydła nie mając magicznego pyłku, tracą swoją moc. Osa wykorzystała okazję widząc, że jej przeciwnik traci siły i mocno uderzyła go w głowę. Michał zemdlał i wpadł do wody, a osa odleciała. 

Maja zaczęła głośno płakać. Nie mogła go nawet uratować bo miała związane skrzydła. Michał poświęcił swoje życie dla ratowania przyjaciółki. 

Nagle w wodzie pojawił się wielki blask, a z niej wyleciał ogromny, błyszczący motyl. To był.... Michał! Jego skrzydła lśniły różnymi kolorami tęczy i pokryte złotem, diamentami i brokatem. Legenda, którą opowiadała królowa Małgorzata okazała się być prawdziwa! Maja nie mogła uwierzyć własnym oczom! Jej przyjaciel żył, stał obok niej i  mocno ją przytulał. Maja była ogromnie szczęśliwa, Michał, który na początku były leniwym i niegrzecznym motylem, teraz okazał się być wielkim i odważnym bohaterem.

   Morał tej bajki jest taki, że nie należy być leniwym i upartym, a w stosunku do swoich przyjaciół należy o nich dbać, bo przyjaciele zawsze chcą dla nas jak najlepiej.